Został już tylko tydzień ferii. Dzisiaj nie zajrzałam wgl do książek, ale myślę, że jak napiszę tego posta, to muszę zrobić kilka rzeczy do szkoły. Smutny powrót do rzeczywistości ;/. Ale nie ma co się załamywać. Czas bardzo szybko płynie i ani się obejrzę i będą już wakacje :)
Byłam dzisiaj w Biedronce i w końcu kupiłam płyn micelarny i żel z bebeauty. Nigdy nie używałam tych kosmetyków i mam nadzieję, że mile mnie zaskoczą. Z opinii blogerek wiem, że płyn micelarny jest świetny. Zobaczymy jak zadziała u mnie :) Wybrałam najbardziej delikatny żel do mycia twarzy. :)
Jak widać po tytule dzisiaj napiszę trochę o moim odchudzaniu. Od początki ferii robię codziennie 10 minutowy trening brzucha z Mel B i 30 min ABS i Cardio z FitnessBlender. Już czasami naprawdę mam dosyć, ale nie poddaję się. Najtrudniej jest zacząć. Jak już ćwiczę te 20min to dalej jakoś leci. Ale taki trening naprawdę daje porządny wycisk. Gdy skończę to jestem cała mokra i od razu biegnę pod prysznic. Cieszy mnie to, bo wtedy dopiero wiem, że spaliłam trochę kcal. Brzuch robi się coraz bardziej umięśniony, a boczki coraz mniejsze. O wiele lepiej się czuje, gdy raz dziennie dam sobie taki wycisk. Do tego codziennie chodzę z psem na godzinny spacer. I ogólnie staram się dużo ruszać i nie siedzieć cały czas na tyłku przed telewizorem albo komputerem.
Co do diety to wszystko jest w jak najlepszym porządku. Aż sama się dziwię, bo myślałam, że w ferie będę co chwile coś podjadać. Dodatkowo pije litry wody. Nawet 5 litrów dziennie. Okazało się, że moja mama ma trochę wysoki cholesterol i musi gotować sobie obiady z jak najmniejszą ilością tłuszczu i jak najzdrowsze. Ja na tym korzystam, ponieważ teraz mama robi dwie porcje i codziennie mam dietetyczny obiad :) Śniadanie robię sobie sama. Zazwyczaj jest to chleb razowy, musli, makaron z jogurtem, jajko na miękko. Na drugie śniadania zazwyczaj jem jakiś owoc lu świeżo wyciskany sok z marchewki i jabłka. Bardzo się cieszę, że mam w domu sokowirówkę ;) Posiłki jem regularnie co 2-3 godziny. Już coraz mniej ciągnie mnie do słodyczy z czego baaaardzooo się cieszę.
Czuję, że mój organizm pozbywa się wszystkich toksyn i mam o wiele lepsze samopoczucie. Nie mam w domu wagi, więc nie wiem czy schudłam czy nie. Może to i lepiej. A teraz trochę motywacji.
Zaczynam i kończę każdy dzień przeglądając właśnie takie zdjęcia :) ]
No to motywacja jest. Działamy dalej. :D







.jpg)





życzę powodzenia w dalszym odchudzaniu :) świetnie, że mama Cię wspiera i razem jecie to samo :)
OdpowiedzUsuńA u mnie właśnie przez mamę moja dieta mi nie wychodzi. Bo ja próbuję się trzymać, a ona zawsze jakieś chipsy, ciastka kupi i mnie skusi:)
OdpowiedzUsuńmoim zdaniem ten kremik jest sto razy lepszy od płynu. po płynie pieką mnie oczy i łzawią a po klemie jest idealnie, będziesz zachwycona.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i życzę udanych ferii, http://allooornothing.blogspot.com/
Świetna motywacja. Ja ćwiczę od niedawna więc na pewno się przyda :)
OdpowiedzUsuńUżywam tego płynu micelarnego już od dłuższego czasu i jestem z niego bardzo zadowolona ;) Zwłaszcza, że jest dosyć tani :) Żel z Bebeauty dostałam na gwiazdkę od koleżanki i również jestem z niego zadowolona :)
OdpowiedzUsuńhttp://powodzeniaveronica.blogspot.com/
Życzę żeby motywacja Cię nie opuściła :) Z resztą najgorzej jest chyba zacząć, jak się już zobaczy pierwsze efekty, to zwykle daje pozytywnego kopa :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam płyn micelarny z BeBeauty :) na pewno się nie zawiedziesz :P i gratuluję motywacji :)
OdpowiedzUsuńteż muszę w końcu zmotywować się do ćwiczeń :)
OdpowiedzUsuńoczywiście życzę powodzenia!!!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam ciepło
:)
Widze, ze Biedronka rządzi :) bardzo lubie oba te kosmetyki ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zaraszam do mnie :)
Płyn micelarny jest świetny, uwielbiam go ! A co do żelu to nie próbowałam, ale czytałam dużo pozytywnych opinii ;)
OdpowiedzUsuńWażne, że jesteś zmotywowana i chętna do działania :) U mnie ostatnio brak motywacji, ale muszę się zabrać za siebie i schudnąć :) A co do ćwiczeń to Mel B jest tak pozytywną babką, że nawet gdy brak ochoty to chce się z nią ćwiczyć :) Powodzenia w dbaniu o siebie, a także w blogowaniu :) Pozdrawiam i miło, że do mnie zajrzałaś :)
Gratulacje za postępy w odchudzaniu :) fajnie, że się nawadniasz, ale też nie przesadzaj - 5 litrów to dużo za dużo- wypłukasz sobie z organizmu elektrolity i wiele minerałów :(
OdpowiedzUsuńciekawa jestem Twojej opinii o tych produktach z biedronki, czekam na recenzję
OdpowiedzUsuńAhh chciałabym mieć taki brzuch jak na tych zdjęciach :)
OdpowiedzUsuń